Dotychczas książki Wydawnictwa Szósty Zmysł mnie nie zawiodły, powieść „Consolation” porwała moje serce i byłam nią wręcz zachwycona, więc bez zastanowienia i wcześniejszego zagłębiania się w fabułę zgodziłam się na zrecenzowanie kolejnej,

ale czy tym razem było podobnie?

Zapraszam do recenzji 😉

Książka mnie bardzo zaskoczyła. Główni bohaterowie to Violet, Alex i mnóstwo Bobrów…

 Alex to przystojny zawodnik hokeja, z przyklejoną do pleców łatką aroganckiego, dominującego kobieciarza. Wbrew pozorom wcale nie on był tutaj najgorszą i najbardziej irytującą postacią. Dzięki narracji prowadzonej przez obojga bohaterów widzimy, że Alex to raczej nieśmiały facet o łagodnym usposobieniu,  zupełnie różny od typowych sportowców – amantów, jacy przeważają w tego typu romansach. Autorka wykreowała bardzo przyjemną, fajną postać, natomiast Violet – gwałtowna, dziecinna, irytująca i z kiepskim poczuciem humoru, na swój sposób kreatywna, jednak jej osobowość zupełnie nie przypadła mi do gustu.

Znajomość Alexa i Violet zaczęła się przez przypadek – Violet pojechała na mecz hokejowy swojego przyrodniego brata. Po meczu spotkała Alexa i zaiskrzyło na tyle, że wylądowali razem w łóżku. Dla niej wszyscy hokeiści są tacy sami – mało inteligentni kobieciarze, którym zależy tylko na jednym, jednak kiedy poznaje Alexa, jej przekonania ulegają zmianie…

Początkowo miała to być jednorazowa przygoda, jednak upór Alexa i ciekawość Violet doprowadziły do gry, która zmienia się w namiętną relację, ale czy coś więcej?

Nie napiszę niczego odkrywczego, że wątek erotyczny ciągnął się przez większość książki. Mnóstwo scen miłosnych, bogato opisanych, niestety cały potencjał książki popsuło jedno słowo – ‚Bóbr’ – użyte kilkadziesiąt razy (!) niekoniecznie określające zwierzątko, dla mnie było wręcz drażniące i dziecinne, jak i cała postać Violet. 

 

Książka niestety nie trafiła w mój gust, zarówno pod względem dialogów, jak humoru i wykonania. Początek interesujący, zakończenie również, jednak wszystko pośrodku było związane tylko z jednym. Biorąc pod uwagę gatunek powieści nie byłoby w tym nic dziwnego i czytelniczki szukające pikantnych wrażeń z pewnością będą usatysfakcjonowane, jednak byłoby ciekawiej, gdyby pojawił się jakiś wątek poboczny, czego tutaj mi zabrakło. Fankom gatunku polecam, znajdą w książce barwne, kreatywne opisy wielu miłosnych momentów, dreszczyk emocji i dużo specyficznego humoru.

 

Za egzemplarz recenzencki bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu